logo ZPAFF
 
rss facebook search
 
 

 

Bogdan Frymorgen

 

Poskramiać i podsycać

28 października 2013
Wróć

Toskania - porażający gorąc. Wchodzimy do malowniczego zamku w Castiglione del Lago.
Wokół historia, błękitne niebo i zgiełk turystów łapczywie pożerających wakacje. Zawsze w takich sytuacjach szukam ciszy. Wkładam na uszy niewidzialne słuchawki, zaciskam dłoń na korpusie aparatu i idę przed siebie bez włączania kierunkowskazu. Obrazy zazwyczaj pojawiają się same. Mogą mieć w sobie opowieść lub jej nie mieć. Mogą czarować formą albo urzekać jej brakiem. Mogą wiele. Wybieram te trafiające w okienko, które nie jest obiektywem aparatu. To przesmyk łączący nasze w wnętrze z otaczającym światem. W języku angielskim istnieje słowo "gateway" - czyli wrota, portal przez który się przechodzi by tworzyć.



Toskańskie drzewa, fot. bogdan Frymorgen

Te drzewa mogły rosnąć wszędzie. Rosły w Toskanii. Wypełniają kadr, ale wcale nie są jego głównymi bohaterami. Wszystko co działo się poza nim było dla mnie ważniejsze. Skwar, błoga cisza i spływający po czole pot. Szukałem istot, które znoszą podobnie sierpniową katorgę. Przecież nie muszą być nimi ludzie. Samo patrzenie na drzewa w tak ostrym świetle wywoływało we mnie uczucie bólu. Znikąd ani śladu wody. Na niebie żadnych chmur. A one dumnie, jak u francuskich impresjonistów, rosły na przekór. Ja mogłem wyciągnąć butelkę z plecaka, one mogły się jedynie modlić o deszcz. W swym cierpieniu, zasługiwały na zdjęcie. Często ta niewidzialna relacja miedzy fotografującym a fotografowanym staje się głównym tematem pracy fotografa. Nie jest ona szczególnie czytelna, bo nie powinna. Ma wywoływać niepokój. O co chodzi? Dlaczego akurat te drzewa, dlaczego w ten sposób? - stawiamy znaki zapytania, bez sugerowania oczywistej puenty. Liczymy, że odbiorca przyjmie ukryty przekaz. Dlaczego mielibyśmy cokolwiek dyktować? Niech patrząc ma oczy szeroko zamknięte. Niech chłonie fotografię swoim wewnętrznym okiem.

Ja chciałem tę scenę schłodzić. Chciałem ujarzmić to oślepiające światło. Nadać mu granice dzięki którym oko mogło dostrzec drzemiące w miedzy gałęziami niedopowiedzenia. Między innymi na tym polega istota fotografii - na oswajaniu światła. Łagodzeniu gdy jest zbyt dzikie, a w odwrotnych sytuacjach, na podsycaniu mroku. Fotograf jest poskramiaczem. Jest też miechem, który wskrzesza światło tam gdzie już go nie ma. Czy próbowaliście kiedyś rozpalić ognisko? Nadymamy wtedy policzki, klękamy na ziemi i zaczynamy dmuchać. Płomień wraca, a nam zaczyna kręcić się w głowie. Przez moment czujemy, jak nabrzmiewają nam oczy, a potem jak w ciemności rejestrują kosmyk tańczącego ognia. Takie obrazy są nierzeczywiste, takiej nierzeczywistości i doznań szukam w fotografii. Celowo i często mowie o obrazach, nie zdjęciach. Obrazy ogląda się z dystansu. Nie da się ich namalować na ostro. Podziwiamy je bez użycia mikroskopu. Nie szukamy w nich pikseli. Nie przystawiamy do nich też lupy marząc, by były większe. Z fotografią powinno być podobnie. Nie ważne czy zdjęcia są duże czy małe. Nawet technika w jakiej powstają nie ma dla mnie większego znaczenia. Ważne by do nas przemawiały i nie torturowały wyostrzoną równomiernie perspektywą. Są wtedy zimne, nawet jeśli narodziły się w ciepłych promieniach toskańskiego słońca. Wolę jak obraz pływa i tylko miejscami daje oku niezbędne oparcie. Wystarczy jedno ostre skupienie, byle to właściwe, a cała reszta układa się w całość. Czyż w ten sposób nie funkcjonują nasze oczy? Po co uczyć ich czegoś nowego... Często powracam do moich toskańskich drzew. Lubię to zdjęcie, bo te kilkanaście megabajtów obrazu dało mi wiele do myślenia; nad sobą i nad moim podejściem do fotografii. Ukryty w komputerze plik został wielokrotnie skopiowany i żyje sobie dla bezpieczeństwa na rożnych nośnikach. Dbam o niego jak kiedyś dbałem o negatywy. Choć nie można go dotknąć, mam do niego stosunek bardzo osobisty. Nawiązywanie takich relacji z ciągiem cyfr jest dla mnie bardzo ważne. W cybernetycznym świecie to jeden ze sposobów utrzymania ciągłości z tradycyjnym przeżywaniem fotografii.


[Artykuł pochodzi z bloga Bogdana Frymorgena prowadzonego na potralu rfm24.pl]


autor - projekt autor- wykonanie
ZG_ZPAF mstWwa cookies