logo ZPAFF
 
rss facebook search
 
 

 

Ryzyk-fizyk

Bogdan Frymorgen 30 października 2013

Nie jestem portrecistą. Nie interesują mnie wielogodzinne sesje studyjne z tysiącem świateł. Nie pudruję modelom nosów i nie poprawiam fryzur. Nie zamieniam aparatu w karabin maszynowy. Zdarza się jednak, że robię ludziom zdjęcia i to z odległości wyciągniętej ręki. Dzieje się to wówczas w ułamku sekundy - zanim zdążę pomyśleć, zanim mózg wyśle sygnał do zakończeń nerwowych wskazującego na migawkę palca. Sam jestem tym zaskoczony. Moje portrety kończą się, zanim zaczyna się zdjęcie. Nie wiem, kiedy powstanie następny. A kiedy powstaje, zazwyczaj nie pamiętam, w jaki sposób.
więcej ...

Poskramiać i podsycać

Bogdan Frymorgen 28 października 2013

Toskania - porażający gorąc. Wchodzimy do malowniczego zamku w Castiglione del Lago.
Wokół historia, błękitne niebo i zgiełk turystów łapczywie pożerających wakacje. Zawsze w takich sytuacjach szukam ciszy. Wkładam na uszy niewidzialne słuchawki, zaciskam dłoń na korpusie aparatu i idę przed siebie bez włączania kierunkowskazu. Obrazy zazwyczaj pojawiają się same. Mogą mieć w sobie opowieść lub jej nie mieć. Mogą czarować formą albo urzekać jej brakiem. Mogą wiele. Wybieram te trafiające w okienko, które nie jest obiektywem aparatu. To przesmyk łączący nasze w wnętrze z otaczającym światem. W języku angielskim istnieje słowo "gateway" - czyli wrota, portal przez który się przechodzi by tworzyć.
więcej ...

Wszystkiemu winne są pestycydy

Bogdan Frymorgen 18 października 2013

Od lat jeżdżę z rodziną na Mazury - wieś Rogale, dziesięć kilometrów od Ełku. Mijamy miasto, wodociągową wieżę i dalej na Olsztyn. Tuż przed stacją benzynową skręcamy w prawo. Zdarza się że tankuje tam swego porsza Maryla Rodowicz. Nie znamy się osobiście, nie rozmawiamy. Parkujemy obok siebie samochody, płacimy i znikamy w różne strony. Ja na Grabnik, ona na Stare Juchy. A gdzie dalej?... nie wiem. Wiem, że w pewnym sensie jest częścią naszych Mazur, choć tylko przelotnie.
więcej ...

W sekundę dookoła świata

Bogdan Frymorgen 16 października 2013

Wierzę głęboko, że wszyscy mamy w sobie antenę. To taka siatka utkana z emocji, która odbiera tajemnicze bodźce i posyła je dalej. Nie musimy jej nawet nazywać anteną, ani odbioru odbiorem. Dość, że świadomi jesteśmy jej istnienia, a co niezmiernie ważne, nie staramy się racjonalnie wytłumaczyć jak działa. To coś, co w określonej sytuacji zauważa bodziec i rozpoczyna tworzenie. Jedni robią to instynktownie, pędzlem na płótnie, inni żonglują słowami na kartce papieru. Jeszcze inni łapią w ten sposób światło obiektywem. To jak wejście w magnetyczne pole. Nie widać w nim wektorów siły, a jednak czujemy jak włosy stają nam dęba. Jeśli kiedykolwiek ściągaliście elastyczny sweter, wiecie, o czym piszę.
więcej ...

W złym jest dużo dobrego

Bogdan Frymorgen 13 października 2013

Przerażający upał, cykady, rodzinne wakacje w Hiszpanii. Idziemy na spacer w Begur. To takie landrynkowe, nadmorskie miasteczko na północ od Barcelony - chłodne wnętrza kościołów i patelnie skwerków, na których smażą się turyści. Wspinamy się nieco wyżej. Tam gdzie kończy się zgiełk, w małych kamiennych domach zaczyna się prawdziwa Iberiada. Czas zwalnia, my przyśpieszamy. Pod nami, jak na dłoni, drzemie hiszpańskie miasteczko. Po tych dachach, z wypalanej czerwonej gliny, można dosłownie chodzić.
więcej ...


autor - projekt autor- wykonanie
ZG_ZPAF mstWwa cookies