logo ZPAFF
 
rss facebook search
 
 

 

Jolanta Rycerska

 

Reinterpretacja poprzez powtórzenie – o wystawie
Krzysztofa Wojciechowskiego Podwójne ujęcia.

4 grudnia 2013
Wróć

Czasu nie postrzegamy, ale świat i siebie postrzegamy w czasie. Postrzeżenia umykają. Często bezpowrotnie. Pozostają w nas o tyle, o ile są przedmiotami wspomnień, snów, czy fotografii. W  każdej z tych postaci przemierzają oś czasu – są wiedzionymi ku przyszłości łącznikami przeszłości z teraźniejszością. Narzędziami pamięci, którą za św. Augustynem można określić jako teraźniejszość rzeczy przeszłych, zaś za Markiem Zaleskim „palimpsestem, (…) który narasta poprzez nakładanie się w różnym czasie różnych warstw jego tekstualności w drodze poddawania go różnym retuszom, zabiegom wymazywania całych fragmentów i  wpisywania na ich miejsce innych”.

Wystawa Krzysztofa Wojciechowskiego Podwójne ujęcia dotyka problemu czasu w wielu aspektach. Zastosowany klucz wyboru prac polegał na wyselekcjonowaniu dyptyków z kolejno naświetlonych na negatywie ujęć. Można zatem zakładać, że w większości przypadków pomiędzy wykonaniem zestawionych fotografii minęło stosunkowo niewiele czasu. Możemy się domyślać, że raz była to potrzebna na wyważenie kadru 1/125 sekundy, innym razem kilka kroków w bok, spojrzenie w głąb, pod światło, czy pół dnia spędzonego na plaży? Tak czy inaczej – oglądający odruchowo podąża za tamtym czasem, tropi go, przemierza, aby zrozumieć logikę powstawania zestawionych obrazów. Analizuje przestrzeń i czas przynależne fotografującemu, aby odkryć jego strategię poszukiwania kolejnego ujęcia. Wybrzmiałego dźwiękiem migawki „teraz”. Widz patrzy na tamte odkrycia swoimi oczyma.
Tamten czas i to teraz. Powtórzenie?

W kontemplowaniu przeszłości to co zapamiętane składamy w inny kształt – właśnie dzięki powtórzeniu. Morfologicznie każde powtórzenie (w tym wypadku powtórzenie fotograficznego ujęcia) może nieść ze sobą nie tylko to samo, czy podobne, ale także może podkreślić odmienność. Jest transformacją prowadzącą do przemiany. Ta relacja zachodząca między dwoma kolejno wykonanymi dziełami pozwala poprzez powtórzenie podkreślić aspekt odmienności czasu i spojrzenia. Umysł widza ogląd wystawowych dyptyków odruchowo rozpoczyna od zdiagnozowania różnic. Choć nawet w przypadku obrazów (niemal) identycznych już sama relacja dokonanego powtórzenia i charakterystyczne dla elementu wtórnego bycie powtarzanym w sposób nieunikniony modyfikuje jego percepcję w stosunku do obrazu pierwszego, odczytywanego jako pierwotny. Jest to relacja dwustronna, gdyż podczas percepcji drugiego obrazu także element pierwszy ulega modyfikacji. Jako, że jest powtarzany, zostaje niejako odkształcony, zmodyfikowany podczas porównawczego oglądu. Następuje tak silne, wielokrotne sprzężenie zwrotne, że nawet gdyby obrazy były ze sobą identyczne, pełna tożsamość morfologiczna i znaczeniowa obu elementów nie byłaby możliwa do odczytania. Tak jak nie wejdziemy dwa razy do tej samej rzeki, tak żadnego obrazu nie ujrzymy po raz pierwszy więcej niż raz. Aspekt modyfikacyjny powtórzenia tylko potwierdza jego paradoksalny charakter.

fot. Krzysztof Wojciechowski, Podwójne ujęcia

Potwierdza to zasadę, że wszelka rzeczywistość ma charakter radykalnie relacyjny. Znaczy, że rzeczy nie poznajemy na tyle samodzielnie, aby ich tożsamość  nie transformowała w relacji z innymi. Podobnie jest z każdym dziełem sztuki, obrazem, fotografią. Zastosowana przez Krzysztofa Wojciechowskiego multiplikacja - podwojenie struktury znaczącej – pomimo, że jest swoistym zakłóceniem odbioru pojedynczego obrazu, prowadzi do wyposażenia go w znaczące elementy różnicujące i powtarzane. Zabieg ten faktycznie wzbogaca strukturę znaczącą komunikatu – pozwala przekazać większą ilość treści. Co niezwykle ważne w przypadku takich projektów - zwiększa prawdopodobieństwo odczytania komunikatu zgodnie z niezamierzonym przez nadawcę kodem – kodem odbiorcy. Ten typ komunikatu jest bardziej wieloznaczny, prace stanowią pewien rytm nieobojętny dla odkodowanych sensów. Samozwrotne, wzajemne odniesienia kontekstowe obrazów powodują nabieranie przez nie znaczeń.


Pojawia się tym samym większa możliwość wywoływania niemal poetyckiej aluzji – rzeczy niedopowiedziane (lub nawet niedające się wypowiedzieć) poprzez odpowiednie zestawienie dwóch ujęć stają się przypomniane, powtórzone, wydobyte na powierzchnię. Drugie spojrzenie na sam przedmiot przedstawienia prowokuje zatrzymanie widza, rewizję jego pierwotnego, odruchowego sposobu patrzenia, jednowymiarowego postrzegania. Odbiorca zostaje skonfrontowany z nowymi regułami patrzenia, aktami poznawczymi innego typu. Powtórzenie danego obrazu w kontekście innym niż zamierzony pierwotnie przez twórcę skutkuje nie tylko reinterpretacją jego formy, ale także znaczenia. Jak wiemy - twórcza reinterpretacja archiwaliów może posiadać konsekwencje transformacyjne dla szeroko rozumianej sztuki współczesnej. Lambert Wiesing pisze, że w odniesieniu do dzieł sztuki nie wystarczy jakoś przedstawić świat, trzeba ponadto, by ten sposób widzenia świata skłonił odbiorcę do samodzielnego ujrzenia go w zmienionej (…) perspektywie. Odpowiada to założeniom dzieła otwartego Umberto Eco – wedle którego twórca - poprzez nowe sposoby  przedstawienia oraz różnego rodzaju zakłócenia w kształcie i sposobie prezentacji utworu - zwiększa jego pojemność treściową i bogactwo różnorodnych odczytań. Często zaskakujących także dla niego samego.


Bibliografia:

  • Josef Simon, Filozofia znaku, Warszawa 2004.
  • Lambert Wiesing, Widzialność obrazu, Warszawa 2008.
  • Marek Zaleski, Formy pamięci, Gdańsk 2004.
  • Tomasz Załuski, Modernizm artystyczny i powtórzenie, Kraków 2008.

autor - projekt autor- wykonanie
ZG_ZPAF mstWwa cookies