logo ZPAFF
 
rss facebook search
 
 

 

Zdzisław Pacholski

 

Signum temporis

14 marca 2016
Wróć

Polecam Wam atrakcję kulturalną w Warszawie - wieczór poezji i jazzu w restauracji-galerii Varso Vie przy Placu Konstytucji. Autorką jest Marzena Ewa Krajewska, którą poznałem w 2014 roku w Lublanie na otwarciu mojej wystawy, pełniła wtedy funkcję I Radcy Ambasady. Oprócz tego, że jest członkiem korpusu dyplomatycznego MSZ, jest również poetką. Wznowiła właśnie swój zbiór poezji wydany w Pradze „Lusterko zwrotne” ("Zpětné zrcátko", wydawnictwo Dauphin).
Za 10 dni kolejny wieczór autorski w Sierakowskim Ośrodku Kultury, na który my się wybieramy.




Poetce będzie również towarzyszył Grzech Piotrowski, muzyk, kompozytor, menadżer i organizator festiwali WORLD ORCHESTRA. To prawdziwa gwiazda [ vide: YouTube ] 

Już po wystawie w Lublanbie napisała dwa wiersze dla których inspiracją były moje fotografie:



Marzena Ewa Krajewska

Szkoda, że już nikogo nie dziwi tępa solidarność
oniemiałych, zrezygnowanych ludzi
ze ściśniętymi do bólu pośladkami,
bo musieli przeżyć swoją młodość
w napiętnowanym smutnym kraju,
poszarzałym
od propagandy wrogości wobec obcego.

Nie czekali na cud, buntowali się, wierzyli, że któregoś dnia
przywrócą wolność, bo ona nie boi się granic,
nie potrzebuje przewodnika,
zrozumie słowa tęsknoty.
Wyczulona na prawdę i miłość
pojawi się z nienacka. Nie różnicuje płci,
nie pyta o wierność czy przygotowanie.

Nie zawiodła. Bezbłędnie rozpoznała wiernych jej ludzi.
I bez wahania, zaciekawiona - choć z lekka zmęczona - dotarła wreszcie
do tego poszarpanego, poranionego aż do bólu,
zakątka świata.

Lublana, Lipiec, 2014 (aneks do spotkania z fotografią Zdzisława Pacholskiego: Rekwizyty - Atrybuty)




Marzena Ewa Krajewska - Kromka razowego chleba

Kromka razowego chleba uwieczniona na czarno-białej fotografii
zawisła w oczekiwaniu nad klawiaturą fortepianu.
W kwadratowym grymasie ludzkiej twarzy
patrzyła zdziwiona na człowieka.
Czy zrozumie potrzebę…
Artyzmu.

Ciekawa kolejnych komentarzy o uosobieniu głodu
wielu generacji emigrantów wyruszających
w podróż za obietnicą lepszego
Losu.

Miała nadzieję na dostrzeżenie geniuszu Chopina i Pianisty.
Czarno-białych tonów ludzkiej i polskiej historii.
Dążenia do odkrycia bezpiecznego
Domu.

Lublana, Czerwiec, 2014 (w podziękowaniu za spotkanie z fotografią Zdzisława Pacholskiego: Rekwizyty Atrybuty i kromkę nasączoną szczyptą artyzmu, przeklętego przeznaczenia oraz poszukiwaniami prawdziwego domu)


Będę miał kolejną wystawę „Rekwizyty atrybuty”
 [ więcej o wystawie w naszym newsie z września 2013 ]
- tym razem w Galerii Sztuki Współczesnej Miejsce Sztuki 44 / ms 44 w Świnoujściu przy ul. Armii Krajowej 13, otwarcie 4 czerwca 2016.



Cieszę się z tej daty i z wystawy też. Znowu ją obejrzałem (wystawę, nie datę) i jestem zaskoczony jak wszystko,
co składa się na ten cykl zostało zaktualizowane ostatnimi wydarzeniami w naszym kraju.
Te fotografie na powrót krzyczą. Chyba tą najbardziej zaktualizowaną jest „King size”.
Nie wiadomo, czy łeb za mały, czy korona za ciężka, ale zdolność patrzenia, nie tylko widzenia, jest tu ułomna:



Pozdrawiam - Zdzich, 13 marca 2016

Marzena Ewa Krajewska - Signum Temporis 

Suweren nałożył w majestacie prawa 
koronę na głowę pomazańca. Historyczny 
symbol zwierzchności dostojnie wysadzony szlachetnymi 
kamieniami był jednak za ciężki (a może głowa za mała). 
Zjechał w dół, zatrzymał się na otępiałym (nieco) nosie. 
Skutecznie zasłaniając zadziwione tym wszystkim
Oczy.

Król okazał się wspaniały. Chociaż ten 
uszczerbek władzy mu doskwierał, nie utyskiwał. 
Nie karcił wzrokiem, nie marszczył brwi. 
Nie napominał. Nie strofował. 
Nie pouczał.

Patrzył, ale nie widział ułomności 
własnego królestwa. Korona 
przesłoniła królowi cały świat.

Warszawa, Marzec, 2016 


autor - projekt autor- wykonanie
ZG_ZPAF mstWwa cookies