Okręg Dolnośląski Związku Polskich Artystów Fotografików | HORYZONT ZDARZEŃ
Muzeum Współczesne Wrocław, pl. Strzegomski 2a / poziom 3
Wernisaż w czwartek 9 października o godz. 17:00, ekspozycja do 16 lutego 2026
Kuratorka: Agnieszka Antosiewicz-Mas. Współpraca kuratorska: Michał Pietrzak
Koncepcja: Zarząd OD ZPAF. Wystawie towarzyszy obszerny katalog
Każda fotografia to ślad bycia i światła, które dotknęły rzeczywistości.
Są jednak fotografie, które stają się czymś więcej niż tylko rejestracją.
Są pytaniem o nowe spojrzenie i rozwinięcie pola interpretacji.
Związek Polskich Artystów Fotografików to największa polska organizacja zrzeszająca polskich artystów wykorzystujących medium fotograficzne jako swoje główne narzędzie pracy i wypowiedzi twórczej. Powstał w 1947 roku i kontynuuje tradycję Fotoklubu Polskiego, który od 1929 roku skupiał najwybitniejszych polskich fotografików okresu międzywojennego. Cechuje go różnorodność postaw artystycznych i mnogość zainteresowań twórczych. Członkowie Okręgu Dolnośląskiego ZPAF wywarli znaczący wpływ na rozwój polskiej fotografii. To tu powstawały takie grupy twórcze jak Podwórko, sześć, Odra 65, Format oraz galerie Permafo i Foto-Medium-Art. Wyznaczały one nowe trendy i były awangardą swoich czasów, zapisując się w historii.
Przeglądowe wystawy Okręgu Dolnośląskiego Związku Polskich Artystów Fotografików mają swoją długą tradycję. Co roku kilkadziesiąt zaproszonych artystek i artystów odpowiada na postawione hasło przewodnie, odnoszące się do tego, co dziś jest dla nas ważne i absorbuje nasze postrzeganie życia i świata. Jest ono swoistego rodzaju lejtmotywem i punktem, wokół którego odbywa się twórczy dyskurs. Prezentacje cechuje mnogość postaw twórczych oraz różnorodność zastosowanych środków stylistycznych i formalnych. Dzięki szerokiej reprezentacji możemy śledzić tu aktualne trendy i kierunki rozwoju medium fotograficznego wykorzystywanego przez twórców już od prawie 190 lat.
W imieniu Zarządu Okręgu Dolnośląskiego Związku Polskich Artystów Fotografików mam przyjemność oddać do rąk Państwa wydawnictwo katalogowe projektu Grzegorza Gajosa. Towarzyszy ono odbywającej się w dniach 6.10.2025–16.02.2026 w Muzeum Współczesnym we Wrocławiu wyjątkowej wystawie pt. „Horyzont zdarzeń”. Jego współwydawcą jest Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu – Instytucja Kultury Samorządu Województwa Dolnośląskiego oraz Muzeum Współczesne Wrocław, które jest także współorganizatorem wydarzenia. Tym razem na nasze zaproszenie odpowiedziało 79 artystów skupionych wokół Okręgu Dolnośląskiego ZPAF.
Na wystawie „Horyzont zdarzeń” swoje prace prezentują:
Teresa Anniuk-Gulak / Patrycja Antonik / Agnieszka Antosiewicz-Mas / Patrycja Basińska / Jacek Boczar / Xeniya Brik / Sylwia Bukowicka / Marek Bułaj / Beata Chłopeniuk / Czesław Chwiszczuk / Monika Cichoszewska / Elżbieta Drewniak / Sławoj Dubiel / Andrzej Dudek-Dürer / Alek Figura / Tomasz Fronckiewicz / Grzegorz Gajos / Łukasz Gawroński / Ewa Gnus / Barbara Górniak / Anka Gregorczyk / Waldemar Grzelak / Zenon Harasym / Mariusz Hertmann / Roman Hlawacz / Nina Hobgarska / Jarosław Jarema / Krzysztof Jurecki / Szymon Kaczmarczyk / Piotr Kaczmarek / Piotr Komorowski / Grzegorz Kosmala / Krzysztof Kowalski / Piotr Kucia / Krzysztof Kuczyński / Stanisław Kulawiak / Jacek Bogusław Lalak / Katarzyna Laskus-Stwora / Magdalena Lasota / Lila Leń / Józef Ligęza / Marek Liksztet / Halina Marduła / Ewa Martyniszyn / Marek Maruszak / Wojciech Miatkowski / Tomasz Mielech / Janusz Moniatowicz / Janusz Musiał / Mariusz Mykicki / Roland Okoń / Tobiasz Papuczys / Marek Czesław Pieczonka / Michał Pietrzak / Przemek Piwowar / Andrzej Płochocki / Magda Podsiadły / Irena Polit / Titus Poplawski / Wojciech Neprosti Potocki / Tadeusz Piotr Prociak / Mariusz Raźniewski / Wacław Ropiecki / Andrzej Rutyna / Krzysztof Saj / Dorota Sitnik / Sławek Skrobała / Łukasz Spychała / Maciej Stawiński / Marek Szyryk / Sławomir Tobis / Rafał K. Warzecha / Marek Wesołowski /
Aneta Więcek-Zabłotna / Marcin Wiktorski / Jerzy Wojtowicz / Iwona Wojtycza-Fronckiewicz / Radosław Wróbel / Waldemar Zieliński
W tym miejscu, w imieniu własnym oraz Zarządu OD ZPAF, chciałbym serdecznie podziękować wszystkim artystkom i artystom, którzy stworzyli prezentowane tu prace oraz kuratorce Agnieszce Antosiewicz-Mas i Okręgowej Radzie Artystycznej w składzie: Piotr Komorowski, Czesław Chwiszczuk i Maciej Stawiński, którzy nadali kształt wystawie. Szczególne podziękowania kieruję do Pani Dyrektor Muzeum Współczesnego Wrocław Sylwii Świsłockiej-Karwot oraz zespołu pracowników Muzeum Współczesnego Wrocław. Za nieustanne wspieranie naszej działalności artystycznej i statutowej bardzo dziękujemy Wydziałowi Kultury, działającemu w ramach Departamentu Kultury i Sportu Urzędu Miejskiego Wrocławia, a także Ośrodkowi Kultury i Sztuki we Wrocławiu i jego Dyrektorowi Igorowi Wójcikowi oraz Samorządowi Województwa Dolnośląskiego.
Michał Pietrzak
HORYZONT ZDARZEŃ / Agnieszka Antosiewicz-Mas
Pojęcie horyzont zdarzeń wywodzi się z opisu zjawisk towarzyszących fenomenowi kosmologicznemu określanemu mianem czarnej dziury. Horyzont zdarzeń wyznacza granicę, spoza której nie wraca nic – ani materia, ani światło. To obszar absolutnej nieodwracalności, szczególnej osobliwości, miejsce, gdzie załamuje się czasoprzestrzeń, a nasze narzędzia poznania okazują się niewystarczające. Horyzont zdarzeń jest granicą, wobec której milknie wszelka pewność.
W ujęciu metaforycznym idea horyzontu zdarzeń wykracza daleko poza kosmologię.
W ludzkim doświadczeniu opisuje pewien stan egzystencji: jest to miejsce styku z tym, co niewyrażalne, nieodgadnione, wymykające się definicjom czy choćby przewidywaniom. W tym kontekście bycie – jak twierdził Heidegger – nie jest czymś oczywistym, jest raczej tym, co umyka. Jednak człowiek, który rozumie swoje istnienie, nieustannie spogląda w kierunku jego końca, w stronę nicości. W tym spojrzeniu, choć pełnym lęku, kryje się nadzieja na głębsze poznanie na granicy widzialnego i niewyobrażalnego, gdzie światło zatrzymuje swój bieg, a czas traci znaczenie. Gdzie, być może, rodzi się przeczucie sensu ludzkiego istnienia.
Fotografia w szczególny sposób odnosi się do idei graniczności. Roland Barthes, w Świetle obrazu, pisał o fotografii jako o medium śmierci. Obraz bowiem zawsze wskazuje czas przeszły, będąc jednocześnie zapowiedzią i potwierdzeniem nieobecności. Ta prosta, a zarazem nieuchronna podstawa fotografii czyni z niej przestrzeń graniczną, miejsce spotkania obecności i braku. Jednocześnie fotografia – szczególnie ta, która zawiera punctum, osobistą ranę, przebicie spojrzenia – może być miejscem, w którym byt objawia się najpełniej. Spoglądając na fotografię, dotykamy esencjonalnie tego, co Barthes nazwał dowodem na istnienie świata, który nie znika przecież wraz z przemijającym porządkiem ludzkiej percepcji. Każda fotografia to ślad bycia i światła, które dotknęły rzeczywistości. Są jednak fotografie, które stają się czymś więcej niż tylko rejestracją. Są pytaniem o nowe spojrzenie i rozwinięcie pola interpretacji.
W ich obecności doświadczamy kruchości istnienia, ale zarazem dotykamy tego, co nieprzeniknione. Takie obrazy stają się nie tylko obiektami estetycznej kontemplacji czy miejscem spotkania z własną skończonością, ale – paradoksalnie – dają nadzieję na jej przekroczenie.
Horyzont zdarzeń to koncepcja, której zadaniem nie jest opis świata, lecz stawianie nas wobec jego niewysławialnej głębi. Nie jest to ilustracja rzeczywistości, lecz próba odsłonięcia tego, co Heidegger nazywał prawdą bycia aletheia – tego, co zostaje ujawnione, gdy zdejmiemy zasłonę codzienności. Przedstawienia tej idei mówią o bezbronności istnienia wobec czasu i pustki. Nie są jednak pozbawione nadziei – przeciwnie, w ich milczeniu kryje się czułość wobec bycia, które, choć przemijające, pozostaje niezapomniane. Ludzki horyzont zdarzeń jak czarna dziura pochłania pytania, odbija lęki, zagina czasoprzestrzeń naszego postrzegania. Nie oferuje pocieszenia. Nie buduje opowieści, lecz przestrzeń na doświadczenie – na obecność i jego brak, na światło i cień, na pytanie, które nie domaga się odpowiedzi, lecz wspólnego milczenia.
Mam w sobie przekonanie, że propozycje artystyczne zgłoszone przez uczestników tegorocznej wystawy dotykają naszkicowanej wyżej problematyki. Mnogość pokazanych tematów i przyjętych estetyk po raz kolejny dowodnie wskazuje, iż fotografia jest wyjątkowo skutecznym medium w opisie i interpretacji nie tylko tego, co widoczne i obiektywne wizualnie, ale i tego, co w nas samych swoiste, hermetyczne, ukryte, a nade wszystko warte dostrzeżenia.
CIĘCIE SFERY NIEBIESKIEJ, CZYLI DO WYSTAWY „HORYZONT ZDARZEŃ”
Sylwia Świsłocka-Karwot:
Około pięciu dekad temu, w latach 80. i 90. XX w., powszechnie już wówczas eksplorowane nowe media, takie jak wideo, performans czy instalacja, zatarły gatunkowe definicje sztuki, czyniąc z fotografów znaczących współtwórców artystycznego uniwersum. Ogromną popularność zyskały martwe natury, portrety, ale i bardziej kontrowersyjne sadomasochistyczne czy homoerotyczne prace Roberta Mapplethorpe’a. Rozgłos stał się udziałem fotografki Cindy Sherman, pozującej w różnych stereotypowych rolach kobiecych i zarazem krytykującej te stereotypy. Świat usłyszał o zdjęciach per se stanowiących wypowiedzi odnoszące się do zachowań społecznych, a dodatkowo połączonych z tekstami autorstwa Barbary Kruger. Dzięki komentarzowi fotograficznemu Carrie Mae Weems, dotyczącemu wizualnej reprezentacji Afroamerykanów, których na XIX-wiecznych kadrach przedstawiano niemal wyłącznie jako niewolników, rozpoczęła się trwająca właściwie do dziś dyskusja na temat kolonializmów i postkolonializmów.
Już choćby przywołane przykłady wskazują na niebagatelną siłę, z jaką fotografia potrafiła w przeszłości wpływać na kulturowe i społeczne przemiany kapitału symbolicznego współczesnego świata. We wspomnianych zdjęciach, nawet jeśli sztucznie inscenizowanych, chodziło o odkłamywanie rzeczywistości i o przywracanie jej wyraźniej postrzeganej opcji, jawiącej się z dzisiejszego punktu widzenia jako prawda.
Warto zauważyć, że w tych samych latach 80. ubiegłego wieku transformacja fotografii z analogowego medium opartego na chemicznie opracowanych światłoczułych emulsjach na medium wykorzystujące technologie cyfrowe dała asumpt do kierunku zupełnie odwrotnego. W 1982 r. bowiem magazyn „National Geographic” opublikował zdjęcie egipskich piramid, które przeszło do historii. Potrzeba dopasowania go do pionowego prostokąta okładki spowodowała bowiem, że dzięki wykorzystaniu wczesnego oprogramowania komputerowego piramidy zbliżyły się do siebie. Casus ten został odnotowany jako pierwszy przykład manipulowania obrazem.
W pierwszej dekadzie XXI w. doszło już do całej serii przypadków łatwego i stosunkowo szybkiego – w przeciwieństwie do przedcyfrowych technik, np. kolażu fotograficznego czy podwójnego druku – cyfrowego modyfikowania zdjęć informacyjnych. Wielu artystów wypracowało wtedy indywidualne kreatywne podejścia, pozwalające na przekroczenie właściwie wszystkich możliwych granic wiarygodności obrazu fotograficznego. Zmiany te wkrótce wpłynęły na świat mody i na celebrytów, z czasem anektując inne obszary życia społecznego. Dziś wszyscy, którzy mamy dostęp do technologii komunikacyjnej, jesteśmy poddani bezpardonowemu uwodzeniu takich manipulacji. W 2007 r. firma Apple wprowadziła na rynek pierwszego iPhone’a. Niedługo potem smartfony stały się wszechobecne, podobnie jak aplikacje służące m.in. do udostępniania zdjęć, takie jak Facebook, Instagram czy Twitter. To m.in. one spowodowały, że nasza noblistka Olga Tokarczuk mogła napisać w swojej książce Bieguni (2007), że „świata jest dla nas za dużo”.
Redundancja obrazów i powszechna już manipulacja nimi z jednej strony poszerzają i współtworzą naszą rzeczywistość, z drugiej – ze względu na podprogowe działanie i skuteczność przekazu – prowokują do debaty na temat wpływu przekazów wizualnych na życie człowieka, a nawet na jego wolności obywatelskie. Problem jest tym bardziej palący, im szybciej „mądrzeje” AI. Żyjemy w momencie, w którym wykształca się jej samoświadomość (self-awareness, czyli nie to samo co consciousness) i sublimuje zdolność kreacji.
Czy formułowane tu myśli pozostaną zasadne w przestrzeni kolejnej prezentowanej w Muzeum Współczesnym Wrocław wystawy prac prawie 80 osób zrzeszonych w Okręgu Dolnośląskim Związku Polskich Artystów Fotografików? Czym okaże się na tej ekspozycji współczesna fotografia? Czy zaciera ona dziś swą dawniej odrębną tożsamość, czy może wykształca nowe subgatunki?
Eksponencjalnie zwiększyła się jej ilość wokół nas, ale czy to implikuje zwiększenie jej znaczenia jako medium wizualnego?
Roland Barthes, filozof, teoretyk i wielki apologeta fotografii, akcentował jej dychotomiczną naturę – wyróżniał odwołujące do intelektu studium i odnoszące się do emocji punctum. Druga z kategorii w języku łacińskim oznacza to, co „kłuje”, „tnie” lub „rani”. Barthes’owi chodziło tutaj o ranienie odbiorcy prawdą. Jest wśród uwzględnionych fotografików artysta, który użył tego sformułowania w tytule pracy prezentowanej na wystawie, przewrotnie zauważając, że ono nie musi być ani bolesne, ani związane ze śmiercią. Z jednej strony można zapytać: czy w kontekście przywołanej pracy, ale i w świecie generowanych i manipulowanych fotografii, zachowuje to aktualność? Z drugiej – fotografia, nawet ta cyfrowa, zawsze ewokuje czas, tym samym implikując perspektywę śmierci. Czas i śmierć, choć zupełnie przez nas niepoznane, są dla nas wszystkich dotkliwie prawdziwe, więc może jednak aktualne?
Myślę o fotografii jako o tytułowym „horyzoncie zdarzeń”. W końcu to okrąg powstały w wyniku przecięcia sfery niebieskiej na dwie części. Wytycza on granicę między przestrzenią widoczną dla obserwatora a przestrzenią zasłoniętą przez garb Ziemi, sięgający po horyzont. To cięcie/kadrowanie wydaje się pożyteczne. Bez niego nie znieślibyśmy najprawdopodobniej ani tego świata, ani tego, co się w nim wydarza. Oglądajmy zatem wystawę i jej katalog ostrożnie, godząc się z faktem, że nie wszystko zobaczymy – i nie wszystko zobaczyć musimy.
Obejrzałam 200 intrygujących prac autorstwa 79 Artystów Fotografików Okręgu Dolnośląskiego Związku Polskich Artystów Fotografików, wybranych do prezentacji w Muzeum Współczesnym Wrocław w rocznicę 78-lecia ZPAF. Życzenia z tej okazji składam P.T. Artystom, Prezesowi Okręgu Michałowi Pietrzakowi
i Jego poprzednikom, Panom Andrzejowi Rutynie oraz Andrzejowi Dudkowi-Dürerowi, z którymi miałam przyjemność współpracować w minionych latach. Dziękuję Artystom oraz kuratorce wystawy „Horyzont zdarzeń” – Agnieszce Antosiewicz-Mas. Gratuluję przede wszystkim wyczuwanej przeze mnie deheroizacji Ich fotograficznych roszczeń do kanonu historii sztuki i trwającego w Ich twórczości od dawna równoprawnego redefiniowania jej samej.
Dziękuję za Waszą w wielu przypadkach poetycką wrażliwość, za abstrakcyjność kadrów, którą kocham,
i za jedyne w Waszym rodzaju fotograficzne konceptualizacje świata oraz jego postrzegania.
Dobrzykowice, 29.08.2025

Na końcu prezentacji dostępnej obok dodaliśmy wybór fotografii dokumentujących ekspozycję
oraz kilka z wernisażu - autorstwa Grzegorza Gajosa i Rolanda Okonia.
Dołącz do wydarzenia na Facebooku
Organizatorzy:
Związek Polskich Artystów Fotografików Okręg Dolnośląski, Muzeum Współczesne Wrocław
Wystawie towarzyszy katalog wydany przez:
Związek Polskich Artystów Fotografików Okręg Dolnośląski, Muzeum Współczesne Wrocław, Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu – Instytucja Kultury Samorządu Województwa Dolnośląskiego
Redakcja katalogu: Michał Pietrzak
Teksty: Agnieszka Antosiewicz-Mas, Agnieszka Bandura, Michał Pietrzak, Sylwia Świsłocka-Karwot
Projekt identyfikacji wizualnej: Grzegorz Gajos
Wystawa i katalog zostały sfinansowane ze środków Gminy Wrocław www.wroclaw.pl
oraz budżetu Samorządu Województwa Dolnośląskiego www.dolnyslask.pl
