Wystawa prac powstałych na plenerach ZPAF w 2024 roku: „Żeromszczyzna - Kielecczyzna”
oraz „Żeromski i Rzeczpospolita Zakopiańska. Koniec Królestwa Galicji i Lodomerii”
Stara Galeria Związku Polskich Artystów Fotografików, Plac Zamkowy 8, Warszawa
Wernisaż w czwartek 27 lutego o godz. 19:00, ekspozycja do 30 marca 2025
Komisarz wystawy: Wojciech Walkiewicz
Stefan Żeromski jest jednym z patronów roku 2025.
W Starej Galerii ZPAF w Warszawie witamy Rok Żeromskiego przedwiosenną wystawą poplenerową „Świętokrzyski Zakopiański Żeromski”. Składają się na nią prace 27 autorek i autorów uczestniczących w ubiegłorocznych plenerach fotograficznych. Chcieliśmy uczcić 160-tą rocznicę urodzin Stefana Żeromskiego organizując w 2024 roku dwa plenery fotograficzne, Jemu poświęcone:
◆ Żeromszczyzna - Kielecczyzna oraz
◆ Żeromski i Rzeczpospolita Zakopiańska. Koniec Królestwa Galicji i Lodomerii.
Stefan Żeromski opisywał świat przy użyciu słowa. My, fotograficy, do opisu świata używamy fotografii. Zarówno pisarz, jak i my wierzymy, że nasz opis - świadectwo może wpłynąć na kierunek w jakim idzie świat. Dlatego staramy się opisać ten świat najrzetelniej jak potrafimy, najpełniej, we wszystkich jego aspektach, również tych nieopisywalnych, banalnych, albo skrajnych, jak śmierć, albo jak wschód Słońca.
Wojciech Walkiewicz
Plener „Żeromszczyzna - Kielecczyzna”
30 sierpnia - 3 września 2024
Inicjatorzy - prowadzący plener fotograficzny ZPAF w Górach Świętokrzyskich i Kielcach : Magdalena Wolff z Okręgu Świętokrzyskiego i Wojciech Walkiewicz z Okręgu Warszawskiego.
Uczestnicy: Stanisław Dulny, Grzegorz Gałęzia, Ewa Gawlik, Andrzej Kosikowski, Cezary Łutowicz, Marcin Michalski, Jarosław Mudyn, Agata Przybył, Paulina Sitarska, Armand Urbaniak, Wojciech Walkiewicz, Magdalena Wolff, Renata Woroniecka.
Żeromszczyzna - Kielecczyzna
Stefan Żeromski miał doskonałą pamięć fotograficzną. Po powrocie ze spacerów dokładnie opisywał topografię przemierzanego terenu i ludzi których spotkał. W Dziennikach można odnaleźć wiele opisów wycieczek Żeromskiego. Na podstawie jego opisów można jeszcze dziś podróżować po Polsce – zgadzają się trasy, odległości i nazwy miejscowości.
Naszą wędrówkę szlakiem Żeromskiego zaczęliśmy od Gór Świętokrzyskich i Kielc, bo to strony rodzinne Pisarza i również dlatego, że to miejsce narodzin Kieleckiej Szkoły Krajobrazu. Naszą bazą wypadową w Kielcach była prężnie działająca Galeria ZPAF Okręgu Świętokrzyskiego „U Strasza”. Pomocą merytoryczną przy planowaniu Pleneru Świętokrzyskiego wspierał nas Wojciech Purtak, dyrektor Centrum Edukacji i Kultury „Szklany Dom” w Ciekotach.
Wojciech Walkiewicz
Plener
„Żeromski i Rzeczpospolita Zakopiańska. Koniec Królestwa Galicji i Lodomerii”
24 - 29 października 2024
Inicjator - prowadzący plener fotograficzny ZPAF w Zakopanem i okolicach : Wojciech Walkiewicz z Okręgu Warszawskiego przy współpracy Stanisława Jawora
z Okręgu Krakowskiego
Uczestnicy: Leokadia Bartoszko, Stanisław Jawor, Jerzy Kleszcz, Marcin Limanowski, Anna Michalak-Pawłowska, Marcin Michalski, Jarosław Mudyn, Artur Pawłowski, Joanna Walkiewicz, Wojciech Walkiewicz, Danuta Węgiel, Ewa Wieliczko, Mieczysław Wieliczko, Małgorzata Wojciechowska, Krzysztof Wojciechowski, Lilianna Wolnik, Andrzej Zembik.
Rzeczpospolita Zakopiańska.
Koniec Królestwa Galicji i Lodomerii
Kolejne miejsca, które Żeromski wielokrotnie opisywał, to Zakopane i Tatry. W korespondencji z żoną pisał o tym, jak bardzo lubi piesze wędrówki po górach i przekazywał jej dokładne opisy swoich wypraw po górskich szlakach. Naszym przewodnikiem po Zakopanem i jego okolicach ”szlakiem Żeromskiego i Rzeczpospolitej Zakopiańskiej” był Wojciech Szatkowski - historyk, dziennikarz i pisarz. Zaś dzięki życzliwości Pani Anny Hejman, Dyrektor Fundacji Domu Literatury i Domów Pracy Twórczej, oraz serdecznej opiece, jaką otoczyła nas Pani Dorota Pawłowska - Kierownik Domu Pracy Twórczej im. Stefana Żeromskiego „Willa Astoria” w Zakopanem, mogliśmy poświęcić się zadaniom, jakie wyznaczyliśmy sobie na czas pleneru.
Do napisania programu i poprowadzenia plenerów fotograficznych natchnęła mnie lektura Zeszytów Towarzystwa im. Stefana Żeromskiego za co autorkom i autorom artykułów serdecznie dziękuję.
Wojciech Walkiewicz
Dołącz do wydarzenia na Facebooku
Język Stefana Żeromskiego do dziś jest niezwykle czytelny w temacie pejzażu. Ogromne znaczenie miało
w tym niewątpliwie dzieciństwo pisarza, który już w najmłodszych latach życia był zafascynowany przyrodą. Każdego ranka jako kilkuletni chłopiec wychodził z rodzinnego dworku w Ciekotach i spoglądał wprost
na górę Radostową, którą później zupełnie zrozumiale nazwał Górą Domową. Mieniła się ona w zależności od zmienności pór roku innymi barwami, fascynowały mgły unoszące się nad jej szczytem tuż nad ranem
i wreszcie była ona miejscem ulubionych spacerów po malowniczej okolicy.
To na nią wędrował ze swoimi psami, szukał natchnienia pisząc pierwsze wiersze, czytał dzieła ulubionego Adama Mickiewicza, cieszył się przestrzenią i pejzażem Gór Świętokrzyskich, wypatrywał
z jej zbocza dachu rodzinnego domu. Powracał tu również, kiedy już los ostatecznie rozłączył go z Ciekotami (mieszkał tam w latach 1871-1883) i z sentymentem szukał rodzinnych wspomnień spoglądając na dym snujący się z komina ciekockiego dworku, o czym wspominał w jednym z listów do narzeczonej Oktawii z Radziwiłłów Rodkiewiczowej.
Duże znaczenie w życiu młodego Stefana miała również Łysica, najwyższa z pasma Gór Świętokrzyskich. Spoglądał na nią codziennie, choćby z okien ciekockiego dworku, kiedy malowniczo odbijała się w przydomowym stawie, w którym łowił szczupaki. Spacerował po niej zachwycając się dziką przyrodą. Nie bez znaczenia pozostało to, że nazwał las prowadzący na szczyt Łysicy Puszczą Jodłową.
To tam wracał myślami u schyłku swojego życia w 1925 roku, dokładnie 100 lat temu, kiedy w noweli nazwanej właśnie „Puszcza Jodłowa” pisał tak: W uszach moich trwa szum twój, lesie dzieciństwa i młodości, choć tyle już lat nie dano mi go usłyszeć na jawie!
Ciekockich związków można szukać również w miejscu, w którym Stefan Żeromski zamieszkał w latach 1918 -1919 w Zakopanem. W czasie, kiedy był już bardzo cenionym pisarzem, ogromnie zaangażowanym społecznie. Willa Czerwony Dwór, początkowa nazywana „Władysławka”, znajduje się przy ul. Kasprusie, wiodącej w stronę Doliny Strążyskiej. Willa nie bez powodu była nazywana „zakopiańskim Belwederem”,
co bezpośrednio łączyło się z objęciem przez pisarza przewodnictwa w miejscowej Radzie Narodowej
i ogłoszeniem go Prezydentem Rzeczpospolitej Zakopiańskiej.
Nieodłącznym towarzyszem każdego dnia spędzonego w tym miejscu był dla pisarza Giewont, najważniejsza i najbardziej mityczna polska góra. To na nią patrzył wychodząc przed willę, czy po prostu odsłaniając zasłony w oknach.
Oba miejsca: Ciekoty i Zakopane łączą góry i przyroda inspirujące pisarza, które na wystawie „Świętokrzyski Zakopiański Żeromski” utrwalili w kadrach artyści ze Związku Polskich Artystów Fotografików podczas swoich plenerów. Mimo że mija właśnie 100 lat od śmierci Stefana Żeromskiego, w obu z nich można uchwycić to, co budowało wrażliwość pisarza, który już na zawsze zapisał się w historii polskiej literatury. Bez trudu znajdziemy te klisze na prezentowanych na wystawie fotografiach.
Wojciech Purtak
menedżer kultury, dyrektor Centrum Edukacji i Kultury "Szklany Dom" – dworku Stefana Żeromskiego w Ciekotach, członek Rady Programu Społecznego Mistrz Mowy Polskiej, autor książki "Kto mieszka w dworku?"
Śladami Stefana Żeromskiego…
Myślą przewodnią tego tekstu jest słowo „spotkanie”. Po pierwsze spotkanie z zakopiańskimi śladami Stefana Żeromskiego. Pisarza, człowieka nazywanego „sumieniem narodu”, który stał się symbolem polskości Zakopanego. Żeromski związał się z Zakopanem i był ważną osobą tamtego świata. Tamtego Zakopanego, które wtedy było jeszcze wsią. Nazwano ją jednak „letnią stolicą Polski”, polskim Piemontem i była bardzo ważnym miejscem dla Polaków tamtej epoki. Dodajmy, dla Polaków skrępowanych brakiem wolności, niepodległości i podzielonych na trzy zabory. On też w tej rzeczywistości szukał swojego miejsca i… je znalazł. Pierwszy raz przyjechał pod Tatry w roku 1892. Miał wtedy 28 lat. To musiało być ważne spotkanie w jego życiu, skoro tu tak chętnie wracał. Leczył się pod Tatrami ze śmiertelnej choroby - gruźlicy, odpoczywał, spacerował i pisał. Pokochał to miejsce – z jego zaletami i licznymi wadami – ale też znalazł swoje miejsce w Tatrach. Jego ulubionym tatrzańskim szczytem, na który uwielbiał wprost chodzić, by podziwiać widoki, była Kopa Magury (1709 m). Przyznam, że to był dobry wybór. Panorama z tego miejsca, pełna jest przestrzeni wolności, najważniejszej wartości, jaką człowiekowi mogą dać góry. Skalny ząb granitowych szczytów nad Halą Gąsienicową oszałamia. Myślę, że oszałamiał i Żeromskiego. Lubił też spacery do tatrzańskich dolin, między innymi do: dolinki Za Bramką, Strążyskiej, gdzie podziwiał małe kaskady wodospadów, Białego, a także lubił Halę Gąsienicową. Dolinę Kościeliską nazwał „majstersztykiem przyrody”. Od początku swojego pobytu w Zakopanem Żeromski aktywnie włączył się w życie miejscowej społeczności. W latach 1904 -1905 współtworzył Bibliotekę Publiczną, był jej prezesem, wygłaszał odczyty i pełnił przez lata społeczną funkcję bibliotekarza. Wszak książki były jego światem… Wreszcie społeczność lokalna uznała go za swojego, a pomiędzy 31 października i 16 listopada 1918 r., Żeromski został wybrany prezydentem Rzeczpospolitej Zakopiańskiej, sprawując w jej imieniu władzę na terenie Zakopanego, aż do całkowitego ustąpienia wojsk austriackich i ustanowienia rządu polskiego.
Żeromski był człowiekiem wielkiej kultury i klasy. Miał przyjaciół po prawej i lewej stronie sceny politycznej. Jego wielka kultura osobista powodowała, że łagodził swym autorytetem spory, kłótnie i waśnie. Jednoczył Polaków. To rzadka cecha, dlatego warta jest podkreślenia. Po odzyskaniu niepodległości nadal angażował się w różne miejscowe inicjatywy społeczne, był członkiem różnych organizacji, zajmował się losem ludności polskiej na Spiszu i Orawie. Miał też podczas pobytu pod Tatrami momenty trudne, nazwałbym je krytycznymi. 30 lipca 1918 roku umiera na gruźlicę jego dziewiętnastoletni syn Adam. Pierwsze małżeństwo pisarza rozpada się… Życie jednak nie znosi próżni i daje mu nową radość i miłość. Próbuje budować tu nowe życie i wiąże się z malarką Anną Zawadzką. Ich córka Monika była kolejną, wielką miłością Żeromskiego. Z Zakopanego wyjechał wiosną 1921 roku. Już pod Tatry nigdy nie wrócił… Zmarł w 1925 roku.
Drugie spotkanie w tej krótkiej opowieści to ten jeden dzień, kiedy miałem przyjemność poprowadzić, śladami Żeromskiego, po Zakopanem, grupę fotografów. Zobaczyliśmy kilka miejsc, gdzie Żeromski bywał. Gmach główny Muzeum Tatrzańskiego, Dworzec Tatrzański, gdzie Żeromski jadał i spotykał się z miejscową elitą. Odwiedziliśmy „Czerwony Dwór” , gdzie mieszkał i Pęksów Brzyzek. Na koniec tego dnia poszliśmy w stronę gór. Na Antałówkę. Po to, by spotkać się z Tatrami. Słońce na chwilę oświetliło góry. Żeromski też w tym miejscu bywał, więc w jakimś stopniu – niewielkim, ale jednak – mogliśmy na te góry popatrzeć jakby jego oczami… Dodam, wielki to przywilej i przyjemność. Efekty tego spotkania możecie Państwo oglądać na tej wystawie. Przypomnijmy, że rok 2025 jest Rokiem Stefana Żeromskiego.
Dla nas to rok szansy. Jakiej? Powrotu do jego książek i myśli w nich zawartych. Do miejsc, które były ważne w jego życiu i które kochał. Po kolejne w naszym życiu spotkania, które przecież „wytyczają drogę ludzkiego losu, niezależnie od tego ile trwają, kilka godzin, kilka dni, całe życie” (Teresa Revay).
Na koniec życzę Państwu przyjemnych doznań podczas oglądania tej wystawy.
Wojciech Szatkowski, Muzeum Tatrzańskie
