Stanisław Ciok | FOTOGRAFIE
Stara Galeria ZPAF, Plac Zamkowy 8, Warszawa.
Wernisaż w czwartek, 5 lutego o godz. 19:00, ekspozycja do 8 marca 2026
Kuratorzy wystawy: Jacek Marczewski i Jarosław Stachowicz
Organizator: Okręg Warszawski ZPAF
Partnerzy: Polska Agencja Fotografów FORUM, Magazyn internetowy DESIGNDOC.PL
Nie lubię pisać o fotografii. Uważam, że zdjęcia niosą przekaz znacznie silniejszy niż zdania. Fotografie szepcą, mówią, czasem krzyczą, wymowniej niż słowa.
Zdjęcia Staszka Cioka tak przemawiają do odbiorcy.
Wystawa, którą prezentujemy w Starej Galerii ZPAF, składa się z dwóch części. Pierwsza przedstawia ikoniczne zdjęcia reporterskie z lat 80., schyłku PRL-u, i transformacji ustrojowej lat 90. Drugą część stanowi ostatni projekt Staszka Cioka, który on sam zatytułował „Bezsenna”. Cykl tworzą eseje fotograficzne. Na zdjęciach nie ma ludzi. Żadnego człowieka.
Mistrz Josef Koudelka powiedział kiedyś: „Gdy ja fotografowałem świat, ulice, gdy robiłem reportaże, ludzie chodzili w kapeluszach, kaszkietach, marynarkach i sukienkach. Ten czas się skończył. Dziś noszą T-shirty i bejsbolówki. Trochę tego nie rozumiem. Świetnie czują to młodzi. Zacząłem więc, tworzyć cykl „Chaos”, w którym nie ma ludzi”.
Josef Koudelka stworzył „Chaos”, Stanisław Ciok – „Bezsenną”.
Zderzenie reporterskich zdjęć Staszka z „Bezsenną” daje do myślenia.
Jacek Marczewski
Staszek Ciok 1957-2025
Z wykształcenia leśnik, z wyboru samotnik, z życiowej pasji fotograf i prasowy fotoreporter.
Debiutował na łamach pisma „Przegląd owocowo-warzywny i fermentacyjny”, pierwszy reportaż opublikował na łamach tygodnika „itd.” w 1985 roku. Potem jego fotografie ukazywały się w wielu tytułach polskich i zagranicznych (m.in. „Młody Rolnik”, „Polski Farmer”, „Rzeczpospolita”, „Gazeta Wyborcza”, „Spotkania”, „Tygodnik Solidarność”, „The New York Times”). W drugiej połowie lat 90. związał się z „Polityką”.
Od 1995 roku był członkiem ZPAF w Okręgu Warszawskim.
Należał do grona fotografów obrazujących codzienne życie Polaków u schyłku PRL i w latach transformacji ustrojowo-społecznej. Jak sam mówił: „Zbieram miejsca, w których spałem”. Był w swym fachu wręcz ortodoksyjny, fotografował tylko to, co zobaczył, co się zdarzyło naprawdę, odrzucał wszelkie inscenizacje. Zdjęcia jego autorstwa zachowały walor dokumentów epoki. Bohaterów swych prac traktował ciepło, ale rzeczywistość, w jakiej przychodziło im żyć – nierzadko ironicznie, ze sporym krytycyzmem.
Był anegdociarzem. Ze swych licznych podróży służbowych przywoził opowieści komiczne, ale też bystre obserwacje społeczne. Dzięki temu bywał duszą towarzystwa. Ale tak naprawdę w życiu prywatnym był – nazwijmy to tak – ascetycznym skautem. Unikał tłumów. Poza miastem czuł się wyraźnie lepiej niż w swym warszawskim mieszkanku. W pewnym momencie wrósł w Beskid Niski, gdzie obok gościńca swych przyjaciół, u których – z chęcią goszczony - regularnie bywał, zaczął budować drewniany dom, na górce ochrzczonej mianem Pik Ciok.
Zdjęcia wykonane przez Staszka prezentowano na wielu wystawach, trafiły do muzeów fotografii, a także do prywatnych kolekcji zagranicznych. Istotna część jego archiwum dostępna jest w zbiorach Forum Polskiej Agencji Fotografów, z którą współpracował od wielu lat.
![]()
Dołącz do wydarzenia na Facebooku
Wernisaż wystawy. Fot. Jacek Kucharczyk
