Galeria "Forum" Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika
oraz Galeria Zakładu Grafiki WSP UMK, ul. Sienkiewicza 30/32, Toruń
Wernisaż w czwartek 29 listopada o godz. 13:00, ekspozycja do 31 grudnia 2018
Kurator wystaw: Zdzisław Mackiewicz
Między fotografią a obiektem sztuki
Jeśli założymy, że od czasu konceptualizmu przyjmowanie postawy badawczej w sztuce jest jednym z jej parametrów, to prace Wojtka Beszterdy wpisują się wyjątkowo dobrze w taki paradygmat postępowania artystycznego. Mimo, że Beszterda posiłkuje się fotografią w swojej praktyce artystycznej, to z klasycznym jej rozumieniem, a zwłaszcza z wpisanymi w nią tendencjami wizualnymi mają one mało do czynienia. Cechą jego sztuki jest stawianie problemów, z centralnym jaki go zajmuje, to znaczy sprawą tożsamości i pamięci. Penetrowanie tych problemów i refleksja nad nimi są od dłuższego czasu zagadnieniem, które mocno przenika i ujawnia się w jego twórczości. Toteż rodzi się wyraźny kłopot, z którym mamy do czynienia przy rekapitulacji działań Wojtka. Bo z jednej strony posługuję się językiem, który przypisany jest do języka awangardy - tworzenia niekonwencjonalnych przedmiotów, wnikających w te dwa przez niego postawione problemy: pamięci i tożsamości. Awangarda, która ma oczywiste zaczepienie w nurtach scjentystycznych, z wbudowanym w nie pragnieniem ciągłej przebudowy zastanego świata i jego ulepszania, z zawartym w nim kategorią postępu. Co oczywiste, jednak bez ukazania celu tych zmian, w horyzoncie co prawda z umieszczoną tezą, budową egalitarnego społeczeństwa. Z drugiej strony centralne problemy jego twórczości − pamięć i tożsamość − problemy, które poprzez zakres pytań jakie stawiają, odnoszą się do tradycyjnego, aby nie powiedzieć konserwatywnego świata.
Jest zatem stwierdzalny w jego twórczości dysonans, rozpięcie między tym co tradycyjne, a przecież tak trudne do utrzymania w szybko zmieniającym się świecie a formą konstruowaną w oparciu i wyrosłą z języka awangardy, to przecież Duchamp, Seligmann, Dali, Man Ray, Masson, Oppenheim tworzą pierwsze obiekty sztuki. To właśnie w tradycji awangardy jest podważanie zastanych paradygmatów sztuki, jak pisze w jej definicji Germain Bazin: „ […] Nasze czasy nadały inny sens słowu awangarda, przynajmniej w dziedzinie sztuki. Chcą one widzieć w tej postawie dominację wyobraźni, zdolnej do zastąpienia form wczorajszych dzisiejszymi, których awangardowość wynika nie tyle z nowatorskich wartości, ile z chęci odrzucenia społeczeństwa, w którym istnieją” . Przypominają się tu w tym momencie słowa Jean Baudrillarda: „Świat jest obiektem, który jednocześnie jest czymś bliskim i nieograniczonym. Jak bardzo jest on odległy? Czy zawiera jakiś wyraźny punkt centralny (focus point)? Czy fotografia jest zwierciadłem, które pobieżnie uchwyca ową wyimaginowaną linię świata? Czy też to człowiek oślepiony zwielokrotnionym odbiciem własnej świadomości i fałszuje wizualne perspektywy i rozmazuje właściwy kształt świata?” .
To postawione przez Baudrillarda pytanie stawia również ważkie tezy epistemologiczne, z jedną tezą centralną. Czy świat poznawany przez fotografię jest obiektem rysującym się, jak by to powiedział Kartezjusz jasno i wyraźnie, a na ile stanowi on zamgloną, nie do końca możliwą do odczytania wizję świata, obdarzoną niedokładnością aparatu poznania, tak jak to jest w pracach Wojtka z cyklu „Nie-znajomi”. Te ponowne sfotografowane cmentarne porcelanowe fotografie, przywołane przed naszą świadomość, pokazują nam jak niedokładnie z biegiem i upływem czasu w naszej świadomości zacierają się ślady przeszłości. Jak to co minione, jest powoli wypierane z naszej świadomości, jak mówi Baudiilard:
„ […] fałszuje wizualne perspektywy i rozmazuje właściwy kształt świata”. Choć można tu postawić pytanie, co jest tym właściwym kształtem świata. Przecież każdemu jawi on się jednak inaczej, jedynie przez lojalność wobec rodzaju ludzkiego zakładamy, że przestrzeń fizyczna postrzegana w toku naszej codziennej aktywności jest uniwersalnie tożsama dla nas wszystkich. Baudrillard pisze dalej: „Czy obraz fotograficzny zbliża nas do tak zwanego prawdziwego świata, który w rzeczywistości okazuje się nieskończenie odległy? Czy też może obraz ten ukazuje świat z odległości, tworząc sztuczną głębię, która chroni nas przed bliską obecnością obiektów oraz ich potencjalnym zagrożeniem?”.
Ten wątek baudrillardowskiego myślenia jest mocno widoczny w pracach Wojtka Beszterdy.
Pytanie o przeszłość, w tym szczególnie pytanie o przeszłość własnej rodziny jest jednocześnie pytaniem o własną tożsamość. Tym właśnie jest jego praca „Spadek” − wtopione w to, co przezroczyste, w szklane tafle zdjęcia najbliższej rodziny, są nie tylko symbolicznym pytaniem o własną przeszłość, są próbą ustalenia własnej tożsamości, ale jednocześnie są symbolem ciągłości pamięci i odwoływania się do ciągle obecnej w niej, nurtujących problemów każdego człowieka, o własne pojawienie się w obecnym świecie. Człowiek bowiem nie pojawia się znikąd, jest tak, jak artysta to określił, spadkobiercą. Albo przejmuje spadek po swoich przodkach. W tych pytaniach tkwi chyba tajemnica sztuki Wojtka Beszterdy, bo niby każdy je sobie zadaje, ale nie każdy potrafi je postawić w takiej formie, jak on je stawia − to bowiem jest jak zawsze domeną sztuki.
Henryk Kuś, Lublin, listopad 2018
Wojciech Beszterda
Studia z fotografii ukończył na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu.
Od 1990 należy do Związku Polskich Artystów Fotografików. Członek Rady Artystycznej ZPAF.
Autor wystaw indywidualnych oraz uczestnik ponad 200 wystaw zbiorowych, tu i tam.
Twórca i współorganizator wystaw, m.in. : „Wymiary czasu i przestrzeni”, 2013 ;
„Anastazy B. Wiśniewski – Przystanek na żądanie”, 2015 ; „Ślad”, 2016.
W 2015 ukazała się monograficzna publikacja „Anastazy B. Wiśniewski – Przystanek na żądanie”, której Beszterda jest współautorem, wspólnie z Leopoldem Duszką-Kołczem i Witoldem Kanickim.
Mieszka i pracuje w Pile. Od 2003 roku prowadzi Galerię w pilskim Muzeum S. Staszica.
